Przejdź do głównej zawartości

Posty

„Smutek ryb” Hanny Krall tematem dyskusyjnego spaceru

Jej życie to doskonały materiał na wysokobudżetową produkcję filmową - koniecznie z Meryl Streep w roli głównej. A historia powstania książki „Smutek ryb” to nie tylko wątek poboczny tego przypuszczalnego dzieła, a jego znakomity finisz zakończony - spektakularnym można rzecz - happy endem niezbędnym przy tego rodzaju produkcjach. Mowa oczywiście o Hannie Krall – legendzie polskiego dziennikarstwa. W 1983 roku, w ramach pomocy bezrobotnej dziennikarce, „Wiadomości Wędkarskie” zaproponowały szpalty swojej gazety. Był stan wojenny i większość ludzi pióra, którzy otwarcie nie sprzyjali władzy, pozostawała bez pracy. Więc ryby… Tak powstał cykl rozmów z wybitnymi postaciami polskiej nauki i kultury, który niedawno ukazał się jako osobne wydawnictwo - czyli „Smutek ryb” właśnie.  Tytuł znalazł się na dyskusyjnym widelcu Klubu Dyskusji o Książce. Z końcem lutego w ramach czytelniczego spaceru grupa rozmawiała na temat książki. Po latach widać, jak znakomicie Hanna Krall wykorzystała ten nieł
Najnowsze posty

„Ucho Igielne”– mroźna aura i gorąca dyskusja

Spotkania Klubu Dyskusji o Książce, od grudnia ubiegłego roku, odbywają się na łonie natury. Brzmi to może nieco egzotycznie jednak - jak sprawdzili członkowie czytelniczego teamu - doskonale się sprawdza. Literackie dysputy prowadzone są podczas spacerów. Zaczyna je krótka prelekcja osoby polecającej wybrany tytuł, który następnie jest dyskutowany. Spacer połączony z dyskusją doskonale rozgrzewa umysł i ciało. Jedynym minusem takich plenerowych spotkań bywają kaprysy pogody – zwłaszcza deszcze przestawiają grafik spotkań.   Klubowicze pożegnali styczeń dyskusją na temat ostatniej książki Wiesława Myśliwskiego „Ucho Igielne”. Było mnóstwo zachwytów nad językowym kunsztem mistrza. Było również trochę utyskiwań na zbyt zagmatwaną koncepcję monologu wewnętrznego głównego bohatera, prowadzonego między jego młodym i dojrzałym wcieleniem. Bardzo spodobały się dowcipne i ciekawe fabularne wątki powieści. Były tak barwne i niesamowite, że miało się wrażenie, iż wystarczyłoby ich na co najmniej

Podsumowanie roku 2020 (bez lamentów)

W rok 2020 nasza klubowa łódka wpływała pewnie i z rozmachem. Mieliśmy w placach świętowanie jubileuszu (wszak 10 lat piechotą nie chadza), listy smakowitych tytułów przeznaczonych do czytelniczej konsumpcji, marzenia o burzliwych dyskusjach literackich i czystej radości z wzajemnych relacji. Powiedzieć, że 2020 był rokiem zaskakującym to mało. Był to czas tak intensywny i tak wymagający, że kiedy nasza szalupa, w końcu dobiła do końca 2020 - na plecach czuć było oddechy ulgi pobratymców podróży. Jedno jest pewne - ubiegły rok dając porządnego kuksańca zmusił nas do zmian wypracowanych już modeli. Trzeba było pogłówkować i wyszukać nowe rozwiązania, odpowiadające nowej sytuacji. Udało się nam. Nie przerwaliśmy naszych czytelniczych mityngów, spotykaliśmy się na rozmowach online, korzystaliśmy z dobrodziejstw plenerów, uskuteczniliśmy możliwość debat na spacerach. Udało się spotkać przy jubileuszowym torcie, otworzyć wystawę „DeKaDa KDoK 2010-2020”, współpracować przy fotograficznej w

Dyskusyjny spacer z książką

Skoro można rozmawiać spacerując, można też spróbować przenieść kilkuosobową dyskusję w przestrzeń bardziej dynamiczną, niż to się zwykle zakłada. Z takiego punktu widzenie wyszli właśnie członkowie KDoK i swoje kolejne spotkanie poświęcone literackiej debacie sfinalizowali podczas pieszej wycieczki. A temat niezwykle kuszący i zdecydowanie doceniony już w literackich kręgach – tegoroczny laureat Nagrody Literackiej NIKE „Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli” Radka Rak a. Książka zdobyła najważniejsze tegoroczne wyróżnienia: Nagrodę Literacką Gdyni, Nagrodę Literacką im. Jerzego Żuławskiego, Nagrodę im. Janusza A. Zajdla. Sam autor otrzymał nagrodę „Śląkfy” w kategorii Twórcą Roku. Podczas pieszej przechadzki biblioteczny klub dyskutował szczególnie mocno o postaci Jakuba Szeli. Część rozmówców miała za złe autorowi pozbawienie postaci chłopskiego przywódcy sprawstwa dokonanych rabacji. Wątek chłopski zaprowadził czytelniczych pasjonatów nieco dalej i zwrócił uwagę na

Idziemy na spacer!

W niedzielne wczesne popołudnie spotkaliśmy się na spacerze. Z uwagi na obecne obostrzenia, nasze klubowe spotkania mogą mieć miejsce w sieci lub... na powietrzu. Nadchodzące święta stały się pretekstem do wspólnego wyjścia, na którym złożyliśmy sobie bożonarodzeniowe życzenia i wręczyliśmy upominki. Nie zabrakło i gorących rozmów na temat najnowszych czytelniczych odkryć i literackich nowinek. Dopisała pogoda i doskonały klimat gnieźnieńskiej “Wenecji”. Być może kolejne czytelnicze spotkanie KDoK, poświęcone książce Radka Raka “Baśń o wężowym sercu” , zaplanowane na 27 grudnia , także odbędzie się podczas spaceru.

O sztuce odbioru przy okazji komiksowego medium

Jeszcze przed ogłoszonymi przez rząd zmianami, członkom Klubu Dyskusji o Książce udało się zrealizować swoje czytelnicze spotkanie. Można by nawet rzecz, iż pojawili się tłumnie – biorąc pod uwagę niepewną sytuację epidemiczną. Jednak z drugiej strony może nie ma się czemu dziwić – kolejne spotkania członków literackich dyskusji prawdopodobnie będą musiały odbyć się już za pośrednictwem wirtualnej sieci. Bohaterem książkowej debaty został komiks „Klatki”, czy jak uznano podczas rozmowy – powieść graficzna . Tytuł stworzony, zarówno od strony graficznej, jak i scenariusza przez Dave McKean’e – niezwykle uznanego brytyjskiego ilustratora komiksów, autora wizualnej oprawy takich znakomitych dzieł jak: Violent Cases, Black Orchid, Signal to Noise, Arkham Asylum, wieloletniego współpracownika Naila Gaimana, twórcy okładek dla dzieł Stephena Kinga i Jonathana Carrolla. „Klatki” to debiut Dave McKeana w roli scenarzysty i autora tekstów. Podczas spotkania komiks wzbudził sporo

Literatura wchodzi w miasto - rzecz o wystawie Doriana Kaczmarka

Niezwykle rzadko, zbyt rzadko rzec by można, literatura przekracza medium książki i pojawia się w innej przestrzeni. A szkoda. Miałaby wtedy szansę skruszenia schematów w jakich jest zwykle zamykana, pojęć pachnących zatęchłym powietrzem, kurzem i starym papierem. Miałyby szansę pokazać się, z tej nigdy nie ulegającej przedawnieniom, mało znanej szerokiemu odbiorcy, strony. O takiej literackiej manifestacji będzie dzisiaj. Konkretniej o wystawie "Portrety Doriana", która jest wynikiem fotograficznego kunsztu i literackiej fascynacji. Po jednej stronie mamy autora portretów – Doriana Kaczmarka, który zaprosił przed obiektyw swoich znajomych. Dwadzieścia cztery zdjęcia, które zachwycają poczuciem bliskości, intensywności uczuć. Pozujący na fotografiach, są tak naturalni i jednocześnie bezpośredni w uchwyconym momencie, że zdają się hipnotyzować, kokietować odbiorcę. Kontakt z modelem, to zdecydowanie najsilniejszy element prac Doriana Kaczmarka. Pomimo bogatej palety stosowanyc